Przejdź do treści
Na życie

Ankieta medyczna przy polisie na życie — czego nie zatajać

Ankieta medyczna przy polisie na życie — czego nie zatajać

Siedzisz przed formularzem, agent czeka po drugiej stronie telefonu, a tobie przelatuje przez głowę taka myśl: „no przecież tamta tarczyca sprzed pięciu lat to drobiazg, po co w ogóle o tym pisać”. I właśnie w tej sekundzie podejmujesz decyzję, która kiedyś może przesądzić, czy twoja rodzina dostanie pieniądze z polisy… czy odejdzie z kwitkiem. Ankieta medyczna wygląda niewinnie, taki sobie papierek, a tak naprawdę to na niej ubezpieczyciel buduje całą swoją odpowiedzialność.

No bo umowa ubezpieczenia działa trochę jak gra w otwarte karty — tyle że karty odkrywasz tylko ty. Towarzystwo nie zna twojej historii zdrowotnej, dopóki sam jej nie opiszesz. I dlatego całe to pytanie „czego nie zatajać” sprowadza się w sumie do jednego: odpowiadaj zgodnie z prawdą na wszystko, o co cię pytają. A reszta to już szczegóły, które zaraz sobie po kolei rozłożymy na czynniki pierwsze.

Co ta ankieta tak naprawdę sprawdza?

Ludziom się wydaje, że ankieta to lista chorób, którą się odhacza i tyle. A w praktyce idzie ona dużo, dużo szerzej. Ubezpieczyciel cytowany przez serwis Subiektywnie o Finansach opisuje to tak: „Klient odpowiada na pytania dotyczące określonych chorób, ale również przebytych hospitalizacji, operacji”, a „Pytania dotyczą również konsultacji medycznych, przyjmowanych leków”. Czyli nie tylko sama diagnoza — ale i wizyty u specjalistów, pobyty w szpitalu, recepty, które realizujesz na stałe.

Typowy zestaw pytań kręci się wokół chorób serca, cukrzycy, nowotworów, udaru, niewydolności nerek, marskości wątroby, no i hospitalizacji oraz dłuższych zwolnień lekarskich. Część formularzy dopytuje jeszcze o wzrost, wagę, palenie, ryzykowne hobby. A im wyższa suma ubezpieczenia, tym pytania bywają bardziej szczegółowe — przy dużych polisach towarzystwo czasem prosi jeszcze o badania.

Skąd w ogóle ten obowiązek?

No i tu wchodzi prawo, a konkretnie Kodeks cywilny. Zgodnie z art. 815 § 1 ubezpieczający „ma obowiązek podać ubezpieczycielowi do wiadomości wszystkie znane sobie okoliczności, o które był pytany w formularzu (ankieta medyczna)”. Zwróć uwagę na to jedno sformułowanie: o które był pytany. To jest zamknięty katalog. Nie musisz zgłaszać czegoś, o co nikt cię nie zapytał — ale za to musisz uczciwie odpowiedzieć na każde pytanie, które faktycznie pada.

A druga strona tego równania jest już bezlitosna. Jak ujmuje to Subiektywnie o Finansach: „Zatajenie przez klienta informacji o stanie zdrowia (lub podanie informacji nieprawdziwych) przekłada się bezpośrednio na odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń – a konkretnie na jej brak”. Mówiąc po ludzku: skłamiesz w ankiecie, to ubezpieczyciel może umyć ręce.

Co grozi za zatajenie?

Sankcje są poważne i to naprawdę nie jest straszenie na siłę. Jeżeli towarzystwo wykaże, że zataiłeś istotną okoliczność, ma kilka dróg do wyboru. Może „odmówić wypłaty świadczenia w całości”, może „odstąpić od umowy ubezpieczenia w całości”, a może też zmienić wysokość składki, dopasowując ją do prawdziwego ryzyka. Najboleśniejszy jest ten pierwszy scenariusz, bo zwykle dotyka rodzinę po śmierci ubezpieczonego — czyli akurat w momencie, gdy te pieniądze są najbardziej potrzebne.

I tu ważna rzecz, którą wielu pomija. Odmowa może paść nawet wtedy, gdy przyczyna zdarzenia nie ma nic wspólnego z zatajoną chorobą. Ktoś ukrył leczone nadciśnienie, zginął w wypadku samochodowym — a ubezpieczyciel i tak próbuje podważyć ważność polisy, bo umowa została zawarta na podstawie nieprawdziwych danych. Dlatego ta logika „przemilczę, bo to nieistotne” jest złudna. To nie ty oceniasz, co jest istotne.

Zatajenie a zwykła pomyłka — to nie to samo

Prawo rozróżnia świadome kłamstwo od niewinnego niedopatrzenia. Zatajenie w tym rozumieniu, które liczy się dla ubezpieczyciela, to działanie umyślne — jak pisze Rankomat, sytuacja, w której „wiedziałeś o zdiagnozowanej chorobie nowotworowej, a nie wskazałeś jej w ankiecie”. Jeśli o czymś po prostu nie wiedziałeś albo nie pamiętałeś o jednorazowej wizycie sprzed lat, to twoja sytuacja jest raczej inna niż osoby, która zataiła aktywne, poważne leczenie.

SytuacjaJak patrzy na to ubezpieczyciel
Świadomie pominięta poważna diagnoza (np. nowotwór, choroba serca)Zatajenie celowe — realne ryzyko odmowy i odstąpienia od umowy
Niepodanie czegoś, o co nie pytanoBrak naruszenia — katalog pytań jest zamknięty
Drobne, zapomniane zdarzenie sprzed latSporne, ale dużo trudniej uznać za celowe zatajenie
Zdarzenie po 3 latach od zawarcia umowyUbezpieczyciel traci prawo do zarzutu zatajenia

Ta granica trzech lat zmienia wszystko

Jest w polskim prawie taki mechanizm, który działa na korzyść ubezpieczonego, a mało kto o nim w ogóle wie. Po trzech latach od zawarcia polisy na życie towarzystwo nie może już podnieść zarzutu, że dane były nieprawdziwe. Jak streszcza to stanowisko opisane przez Subiektywnie o Finansach, po upływie trzech lat od zawarcia polisy na życie ubezpieczyciel traci prawo do podnoszenia zarzutu dotyczącego podania nieprawdziwych danych, w szczególności zatajenia choroby. No i to oznacza, że pierwsze trzy lata są krytyczne — bo w tym czasie towarzystwo ma realne narzędzia, żeby wyciągnąć dokumentację medyczną z NFZ i placówek i wszystko sobie zweryfikować.

A czy ubezpieczyciel też ma jakieś obowiązki?

Owszem, i to całkiem mocna karta dla klienta. Rzecznik Finansowy od lat powtarza, że to towarzystwo powinno aktywnie pytać o zdrowie, a nie odkrywać niewygodne fakty dopiero po szkodzie. W jego stanowisku pada wprost, że „ubezpieczyciel powinien przeprowadzić wywiad zdrowotny (np. ankieta medyczna) i to nie tylko ze względu na weryfikację stanu zdrowia ubezpieczonego, lecz przede wszystkim ze względu na ocenę ryzyka ubezpieczeniowego”.

To jest istotne zwłaszcza przy polisach sprzedawanych „bez ankiety”, gdzie klient podpisuje tylko ogólne oświadczenie, że jest zdrowy. Rzecznik zwraca uwagę, że sądy coraz częściej uznają takie oświadczenie za niewystarczające. Mówiąc krótko: jeśli ubezpieczyciel nie zapytał konkretnie, to potem trudniej mu się powoływać na to, że czegoś nie wiedział. Tylko nie traktuj tego jak furtki do kombinowania… to argument na wypadek sporu, a nie zaproszenie do milczenia.

Jak wypełnić tę ankietę, żeby spać spokojnie

  • Czytaj pytania dosłownie i odpowiadaj dokładnie na to, o co pytają — nie domyślaj się, „co oni mieli na myśli”.
  • Jak nie pamiętasz dat czy szczegółów leczenia, to sięgnij po dokumentację, np. wgląd w historię z NFZ. Lepiej sprawdzić niż zgadywać.
  • W razie wątpliwości po prostu wpisz tę informację, nawet jeśli wydaje ci się błaha. A decyzję o jej wadze zostaw już underwriterowi.
  • Zachowaj sobie kopię wypełnionej ankiety. Gdyby kiedyś doszło do sporu, to jest twój dowód, co i jak zadeklarowałeś.
  • Nie zaniżaj wagi, nie ukrywaj palenia, nie pomijaj stałych leków — to częste pola, na których wykładają się reklamacje.

I tak naprawdę uczciwa ankieta to nie tylko kwestia ryzyka odmowy. To też zwyczajnie twój spokój. Polisa, którą zawarłeś prawdziwymi danymi, jest po prostu mocna — nikt jej tak łatwo nie podważy, a po tych trzech latach robi się praktycznie niewzruszona. Choroba w wywiadzie wcale nie musi oznaczać odmowy ochrony; często skutkuje wyższą składką albo wyłączeniem konkretnego schorzenia, co i tak jest sto razy lepsze niż polisa-wydmuszka, która i tak nie wypłaci.

Zanim podpiszesz, zrób jeszcze jedno: przejrzyj OWU pod kątem tego, jak dane towarzystwo traktuje wywiad medyczny i okresy karencji, bo różnice bywają naprawdę spore. Ten tekst ma charakter informacyjny, nie jest ofertą ani indywidualną poradą ubezpieczeniową — przed wyborem polisy porównaj kilka ofert i, jeśli masz złożoną historię zdrowotną, pogadaj z agentem, który pomoże dobrać zakres pod twoją sytuację. A pytanie, które warto sobie zadać już teraz: czy gdybyś dziś wypełniał ankietę swojej obecnej polisy, wpisałbyś tam wszystko tak samo?

Najczęstsze pytania

Czy muszę zgłaszać chorobę, o którą ankieta nie zapytała?

Nie. Art. 815 KC obejmuje wyłącznie okoliczności, o które ubezpieczyciel pytał w formularzu — to katalog zamknięty. Masz jednak obowiązek prawdziwie odpowiedzieć na każde zadane pytanie.

Czy ubezpieczyciel może odmówić wypłaty po wielu latach trwania polisy?

W przypadku ubezpieczenia na życie po upływie trzech lat od zawarcia umowy ubezpieczyciel nie może już podnieść zarzutu, że podano nieprawdziwe dane czy zatajono chorobę. W pierwszych trzech latach takie prawo mu przysługuje.

Co jeśli kupiłem polisę bez ankiety, tylko z oświadczeniem o zdrowiu?

Rzecznik Finansowy wskazuje, że ubezpieczyciel powinien przeprowadzić realny wywiad medyczny, a sądy coraz częściej uznają samo oświadczenie za niewystarczające. To osłabia pozycję towarzystwa w sporze — nie zwalnia jednak z uczciwości przy zawieraniu umowy.

Źródła

  1. Rankomat.pl — Zatajenie choroby przed ubezpieczycielem
  2. Subiektywnie o Finansach — Kredyt, zgon, polisa i odmowa wypłaty (ankieta medyczna)
  3. Subiektywnie o Finansach — Polisa bez ankiety medycznej, ale z kłamstwem w tle (stanowisko Rzecznika Finansowego)
Sprawdź ubezpieczenie na życiePorównaj realne oferty u licencjonowanego partnera.
Oblicz na życie

Niektóre odnośniki na tej stronie to linki afiliacyjne. Porównanie ofert i wyliczenie składki realizuje licencjonowany partner — możemy otrzymać wynagrodzenie, co nie wpływa na cenę dla Ciebie ani na treść porównania.

Zastrzeżenie: Treści mają charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowią oferty ani porady ubezpieczeniowej w rozumieniu ustawy. Warunki, zakres i ceny zależą od indywidualnej sytuacji oraz OWU danego ubezpieczyciela — przed decyzją porównaj oferty lub skonsultuj się z agentem.
Autor

Redakcja Centrum Ubezpieczenia — piszemy rzetelnie i przystępnie o ochronie, której naprawdę potrzebujesz.