Choroby przewlekłe a ubezpieczenie turystyczne — pułapki

Wyobraź sobie: cukrzycę masz od dziesięciu lat, ogarniasz ją w sumie świetnie, czujesz się super i lecisz na tydzień do Hiszpanii. No i na miejscu cukier nagle ci szaleje, lądujesz na ostrym dyżurze, a po powrocie dostajesz od ubezpieczyciela pismo… odmowa wypłaty, bo zdarzenie wynikało z choroby przewlekłej. Polisę masz, składkę zapłaciłaś, i tak zostajesz z rachunkiem na karku. I to wcale nie jest rzadki pech. To jeden z tych najczęstszych mechanizmów, na których potykają się podróżni z przewlekłymi schorzeniami.
Bo sęk w tym, że standardowe ubezpieczenie turystyczne domyślnie po prostu nie obejmuje skutków zaostrzenia choroby, którą już masz. I robi to całkiem legalnie — tak ma napisane w warunkach i tyle. Zobaczmy więc, gdzie dokładnie siedzą te pułapki i jak je obejść, zanim klikniesz polisę przez internet w trzy minuty.
Co tak naprawdę ubezpieczyciel uznaje za chorobę przewlekłą?
I tu zaczyna się pierwsze nieporozumienie. Bo w codziennym języku „choroba przewlekła” brzmi jak coś poważnego i oczywistego. A w definicjach z ogólnych warunków ubezpieczenia (OWU) to pojęcie jest znacznie, znacznie szersze niż większość z nas przypuszcza. Rzecznik Finansowy opisuje ją jako „chorobę charakteryzującą się powolnym rozwojem lub długookresowym przebiegiem, stałym lub nawracającym występowaniem objawów”. A towarzystwa idą podobnym tropem. UNIQA w swoich warunkach mówi o „chorobie, w której obrazie, zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, znajduje się długotrwałe, stałe lub nawracające występowanie objawów”, rozpoznanej zwykle w okresie do 24 miesięcy przed zawarciem umowy.
Co to znaczy w praktyce? No to, że pod tę kategorię łapie się znacznie więcej osób, niż ci się wydaje. Nadciśnienie leczone jedną tabletką dziennie. Astma, o której zapominasz między sezonami pylenia. Niedoczynność tarczycy albo Hashimoto. Cukrzyca obu typów. Padaczka, choroba wieńcowa, choroby autoimmunologiczne typu RZS czy toczeń, no i choroby nowotworowe — i to zarówno w trakcie leczenia, jak i w remisji. Według redakcji Rankomatu kryterium jest dość proste: jeśli regularnie bierzesz leki, jesteś pod opieką specjalisty albo miałaś epizod zaostrzenia w ostatnim roku, to najprawdopodobniej z punktu widzenia polisy jesteś osobą przewlekle chorą. Po prostu.
No i gdzie jest ten haczyk z wypłatą?
Podstawowa polisa turystyczna pokrywa „nagłe zachorowanie” i nieszczęśliwy wypadek. Problem w tym, że zaostrzenie istniejącej choroby przewlekłej zazwyczaj nie jest traktowane jako nagłe zachorowanie. Wydawałoby się — drobna różnica językowa, prawda? A decyduje o wszystkim. Rzecznik Finansowy ujmuje to wprost: bez odpowiedniego rozszerzenia „nawet w razie nagłego nasilenia objawów choroby przewlekłej (co nie jest uznane za nagłe zachorowanie) ubezpieczony jest pozbawiony ochrony ze strony ubezpieczyciela”.
UNIQA mówi o tym jeszcze prościej: jeśli polisa nie obejmuje takich zdarzeń, „wówczas towarzystwo odmówi wypłaty świadczenia”. I tu raczej nie ma pola do dyskusji — jeżeli w OWU jest wyraźne wyłączenie, to ubezpieczyciel działa zgodnie z umową i już. Dlatego kupowanie najtańszej polisy „bo i tak każda jest taka sama” przy chorobie przewlekłej to po prostu wyrzucanie pieniędzy.
Jest jednak druga strona tej historii, o której rzadko się mówi, a która potrafi uratować skórę. Bo to wyłączenie musi być w OWU zapisane jednoznacznie. Rzecznik Finansowy zwraca uwagę, że jeśli takiego wyraźnego zastrzeżenia w warunkach brakuje, to ubezpieczyciel nie może odmówić wypłaty wtedy, gdy nie ma związku przyczynowego między chorobą przewlekłą a zdarzeniem. Mówiąc po ludzku: masz nadciśnienie, a w Grecji skręcasz kostkę na schodach… no to choroba przewlekła nie ma z tym nic wspólnego i odmowa „bo pan jest przewlekle chory” byłaby bezpodstawna. Warto o tym wiedzieć, gdyby ktoś próbował cię zbyć taką wymówką.
Rozszerzenie o choroby przewlekłe — co ci to realnie daje?
Rozwiązanie jest właściwie jedno i nazywa się rozszerzenie zakresu o choroby przewlekłe (czasem oznaczane jako klauzula chorób przewlekłych albo „uprzednie schorzenia”). Jak je wykupisz, to towarzystwo bierze na siebie odpowiedzialność za nagłe pogorszenie zdrowia związane z istniejącym schorzeniem — a to potrafi obejmować całkiem sporo, a mianowicie:
- koszty leczenia za granicą, w tym hospitalizację po zaostrzeniu choroby,
- transport medyczny i repatriację do Polski, które bywają najdroższą pozycją całego rachunku,
- pomoc assistance dostępną całą dobę, łącznie z organizacją leczenia,
- w części ofert także zwrot kosztów, gdy musisz przerwać podróż z powodu zaostrzenia.
I tu kolejna pułapka, ta mniej oczywista. Samo dokupienie rozszerzenia nie zawsze oznacza pełną ochronę. Rankomat zwraca uwagę, że niektóre towarzystwa wprowadzają osobne, niższe limity dla chorób przewlekłych — czyli leczenie ogólnie masz na, powiedzmy, 100 tysięcy euro, ale akurat skutki cukrzycy już tylko do kilku czy kilkunastu tysięcy. To trzeba sprawdzić w tabeli świadczeń, bo różnica bywa naprawdę kolosalna.
| Zdarzenie za granicą | Polisa podstawowa | Polisa z rozszerzeniem o choroby przewlekłe |
|---|---|---|
| Złamanie nogi na nartach | Pokryte | Pokryte |
| Zawał u osoby z chorobą wieńcową | Zwykle odmowa wypłaty | Pokryte (do limitu z OWU) |
| Hipoglikemia / przełom cukrzycowy | Zwykle odmowa wypłaty | Pokryte (do limitu z OWU) |
| Transport medyczny do Polski po zaostrzeniu | Zwykle wyłączone | Zwykle objęte |
Czego EKUZ za ciebie nie załatwi
Sporo osób z chorobą przewlekłą jedzie do Europy w przekonaniu, że karta EKUZ wystarczy. No bo skoro mam ją w portfelu, to przecież leczą mnie za darmo, nie? Częściowo tak. Ale dla przewlekle chorego to za mało, i to z kilku konkretnych powodów. EKUZ daje dostęp do publicznej służby zdrowia w krajach UE i EFTA na takich samych zasadach jak miejscowi — z całym ich systemem dopłat i kolejek. Czyli nie zadziała w prywatnej klinice, do której turysta często ląduje.
A najboleśniejsza luka dotyczy powrotu do kraju. Oficjalny serwis pacjent.gov.pl stwierdza jasno: „EKUZ nie pokrywa kosztów powrotu do kraju w związku z nagłym zachorowaniem”. A właśnie transport medyczny przewlekle chorego — karetką, a czasem samolotem z personelem medycznym — bywa pozycją na dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych. Do tego serwis przypomina, że karta „nie refunduje jednak leczenia planowanego” i wprost zaleca: „Na wypadek śmierci albo utraty bagażu ubezpiecz się komercyjnie”. No czyli sama instytucja publiczna mówi ci, żebyś dokupił prywatną polisę. EKUZ i ubezpieczenie turystyczne to nie konkurenci, tylko raczej dwie warstwy, które dobrze ze sobą działają.
Ile to realnie kosztuje, jeśli się nie ubezpieczysz?
I tu dopiero liczby robią największe wrażenie, bo łatwo zlekceważyć ryzyko, dopóki się nie zobaczy tego rachunku. Rankomat przytacza realne kwoty z zagranicznego leczenia Polaków: tętniak mózgu na Majorce to wydatek rzędu 680 tysięcy złotych, transport medyczny z Kenii jakieś 310 tysięcy, a zawał serca we Włoszech ponad 50 tysięcy. To nie są scenariusze z gatunku „raz na milion”. Dlatego przy chorobie przewlekłej suma ubezpieczenia kosztów leczenia powinna być naprawdę wysoka — w Europie zaczynamy mniej więcej od równowartości 50 tysięcy euro, a dla kierunków takich jak USA czy Azja celowałabym znacznie wyżej, bo tamtejsze koszty leczenia potrafią pochłonąć każdą skromną sumę w jeden dzień.
Deklaracja stanu zdrowia — nie ukrywaj i nie zgaduj
Ostatnia pułapka jest, paradoksalnie, najbardziej kusząca. Skoro przyznanie się do choroby podnosi składkę, to może lepiej nic nie zaznaczać przy kalkulacji online, co? Otóż nie. To najgorszy możliwy ruch. Jak ostrzega Rankomat, „ukrycie tej informacji lub pominięcie rozszerzenia ochrony może oznaczać brak wypłaty odszkodowania”. Towarzystwo będzie zobowiązane pokryć koszty tylko wtedy, gdy chorobę zaznaczysz już na etapie wyceny. A zatajenie schorzenia, o które wprost pytano, daje ubezpieczycielowi czysty argument, żeby umyć ręce — i to akurat wtedy, gdy najbardziej będziesz potrzebować pomocy.
Pamiętaj przy tym, że to materiał informacyjny, a nie oferta ani indywidualna porada ubezpieczeniowa. Każde OWU jest inne, definicje i limity różnią się między towarzystwami, dlatego przed zakupem porównaj kilka ofert i — jeśli masz jakieś wątpliwości — dopytaj agenta o konkretne zapisy dotyczące twojego schorzenia.
To co z tym zrobić przed wyjazdem?
Zrób trzy rzeczy, zanim klikniesz „kupuję”. Po pierwsze — uczciwie zaznacz chorobę przewlekłą przy wycenie i dokup rozszerzenie, nawet jeśli czujesz się świetnie, bo zaostrzenie raczej nie pyta o samopoczucie. Po drugie — zajrzyj do tabeli świadczeń i sprawdź, czy choroby przewlekłe nie mają swojego własnego, niskiego limitu, osobno od głównej sumy leczenia. No i po trzecie — upewnij się, że w zakresie jest transport medyczny do Polski, bo to akurat on najczęściej decyduje o tym, czy wrócisz do domu na koszt ubezpieczyciela, czy na własny. Kilkadziesiąt złotych więcej w składce to śmieszny wydatek wobec rachunku, który może spaść na ciebie za granicą. Masz już wybraną polisę — to wiesz, jak twoje OWU definiuje „nagłe zachorowanie”?
Najczęstsze pytania
Czy ubezpieczenie turystyczne obejmuje choroby przewlekłe?
Standardowa polisa zwykle wyłącza skutki chorób przewlekłych z ochrony. Aby były objęte, trzeba wykupić dodatkowe rozszerzenie, czyli klauzulę chorób przewlekłych, za dopłatą do składki.
Co to jest rozszerzenie o choroby przewlekłe w polisie turystycznej?
To dodatkowa klauzula, która włącza do ochrony nagłe zaostrzenia chorób przewlekłych za granicą. Bez niej ubezpieczyciel może odmówić wypłaty, gdy zdarzenie wynika np. z cukrzycy, nadciśnienia czy astmy.
Czy muszę zgłosić chorobę przewlekłą przy zakupie ubezpieczenia turystycznego?
Tak, niezatajenie schorzenia jest kluczowe. Zatajenie choroby lub jej zaniżenie może być podstawą do odmowy wypłaty, nawet jeśli wykupiłeś rozszerzenie. Podaj prawdziwy stan zdrowia we wniosku.
Czy ubezpieczyciel może odmówić wypłaty z powodu choroby przewlekłej?
Tak, jeśli polisa nie zawiera klauzuli chorób przewlekłych, a zdarzenie wynikło z takiego schorzenia. To jedna z najczęstszych przyczyn odmowy wypłaty u podróżnych ze stałymi schorzeniami.
Ile kosztuje rozszerzenie ubezpieczenia turystycznego o choroby przewlekłe?
Dopłata zależy od wieku, kierunku i sumy ubezpieczenia, zwykle podnosi składkę o kilkadziesiąt procent. To wciąż ułamek kosztu leczenia za granicą, które potrafi sięgnąć dziesiątek tysięcy złotych.
Czy z cukrzycą lub nadciśnieniem mogę wykupić ubezpieczenie turystyczne?
Tak, większość ubezpieczycieli umożliwia objęcie ochroną osób z cukrzycą czy nadciśnieniem po wykupieniu rozszerzenia. Kluczowe jest zgłoszenie schorzenia i kontrolowanie choroby zgodnie z zaleceniami lekarza.
Źródła
Niektóre odnośniki na tej stronie to linki afiliacyjne. Porównanie ofert i wyliczenie składki realizuje licencjonowany partner — możemy otrzymać wynagrodzenie, co nie wpływa na cenę dla Ciebie ani na treść porównania.