Przejdź do treści
Na życie

Ubezpieczenie posagowe dla dziecka — czy to się opłaca

Ubezpieczenie posagowe dla dziecka — czy to się opłaca

No to rodzi się dziecko i nagle, gdzieś między butelką a kolejnym nieprzespanym tygodniem, w głowie zaczyna kołatać taka jedna myśl… a co będzie, jak ono dorośnie? Te osiemnaście czy dwadzieścia pięć lat zleci szybciej, niż się wydaje, a wtedy studia, pierwsze mieszkanie, jakiś wkład własny. I akurat ktoś w rodzinie podrzuca temat polisy posagowej, agent maluje ładny obrazek, a ty zostajesz sam z pytaniem, na które jakoś nikt nie odpowiada wprost: czy to się w ogóle opłaca, czy to tylko sprytnie opakowane oszczędzanie, z którego najwięcej ma towarzystwo. No to policzmy to sobie na chłodno.

Jak to w ogóle działa

Zacznijmy od tego, czym to właściwie jest. Polisa posagowa to umowa ubezpieczenia na życie i dożycie. Czyli rodzic, dziadek albo opiekun wpłaca regularnie składkę, a ta składka dzieli się na dwie części — jedną ochronną, drugą oszczędnościową. Jak ujmuje to redakcja Rankomatu, „na koniec umowy trwającej zwykle od 5 do 25 lat pieniądze z polisy posagowej trafiają do ubezpieczonego”. No i to ubezpieczony to w tym wypadku dziecko, które dostaje pieniądze, gdy dojdzie do umówionego wieku.

Ale uwaga, bo sednem tego produktu wcale nie jest samo zbieranie kasy. Najważniejszy jest ten mechanizm na czarny scenariusz. Infor.pl opisuje to tak: „W przypadku śmierci rodzica, który zobowiązał się do opłacania składki, ubezpieczyciel przejmuje na siebie ten obowiązek a w niektórych wariantach wypłaca dziecku comiesięczną rentę”. I tu jest cały punkt ciężkości tej polisy — gdyby ciebie zabrakło, kapitał i tak się uzbiera, bo dalej dokłada go towarzystwo. Zwykłe konto oszczędnościowe takiej obietnicy ci nie da. Po prostu nie da.

Ile to realnie kosztuje?

No i tu trzeba odczarować to „kilkadziesiąt złotych miesięcznie”, którym czasem kuszą reklamy. Bo z reklamy jedno, a z życia drugie. Według Rankomatu „średnia minimalna składka ubezpieczenia posagowego to ok. 100-150 zł miesięcznie, jednak ostateczna cena zależy od wieku ubezpieczającego, Sumy Ubezpieczenia oraz liczby umów dodatkowych”. Czyli im więcej dorzucisz pakietów — pobyt w szpitalu, poważne zachorowanie, uszczerbek na zdrowiu — tym szybciej ta składka rośnie. Proste.

Do tego dochodzi jeszcze indeksacja, czyli coroczne podnoszenie składki o wskaźnik inflacji. Brzmi jak jakiś drobny szczegół z OWU, no ale to właśnie on decyduje, czy za dwadzieścia lat ten posag będzie cokolwiek wart. Moneteo opisuje to bez owijania w bawełnę: „każdy choćby ledwo obeznany z finansami prędko zorientuje się, że z zbiegiem lat przewidziana suma będzie realnie coraz mniej warta”. I tu jest ten haczyk, o którym agenci mówią raczej ciszej — to ty pokrywasz koszt tej ochrony przed inflacją, bo to ty co roku podnosisz wpłatę. A w banku indeksacja po prostu nie jest do niczego potrzebna, bo nie ma żadnej stałej, z góry obiecanej sumy, którą trzeba by urealniać.

Gdzie jest haczyk z wypłatami

Może obiło ci się o uszy, że ludzie po latach dostawali z takich polis jakieś śmieszne kwoty. I to nie jest miejska legenda, niestety. Problem historycznie brał się z hiperinflacji, która zwyczajnie zżarła realną wartość zgromadzonych pieniędzy — i stąd dziś ten nacisk na klauzulę urealnienia świadczenia. Infor.pl zaznacza, że nowsze produkty „zawierają klauzulę urealnienia świadczenia co najmniej o wskaźnik inflacji”. No i to dobra wiadomość… ale tylko pod warunkiem, że ty z tej indeksacji realnie korzystasz, a nie odpuszczasz jej co roku, bo składka rośnie i szkoda.

Drugi haczyk jest groźniejszy i dotyczy sytuacji, gdy chcesz się z polisy wycofać wcześniej. Mówimy tu o opłatach likwidacyjnych. Bankier.pl opisał przypadek, który w sumie mówi wszystko: klientka rezygnująca z polisy „wartości 13 tys. zł w piątym roku” dostała „zaledwie 2,5 tys. zł”. Ponad 80 procent oszczędności tak po prostu wyparowało. A mechanizm jest banalny — towarzystwa ściągały sobie koszty i prowizje w pierwszych latach, więc wcześniejsze zerwanie umowy bolało najbardziej.

No i sprawą zajęły się w końcu sądy. W trzech uchwałach Sądu Najwyższego (sygn. III CZP 13/18, III CZP 20/18, III CZP 22/18) rozstrzygnięto kwestię przedawnienia roszczeń o zwrot tych zawyżonych opłat. Dla umów rozwiązanych przed 9 lipca 2018 r. roszczenia przedawniają się — cytując za Bankier.pl — „w terminie określonym w art. 118 k.c.”, czyli po dziesięciu latach, a dla nowszych umów obowiązuje termin sześcioletni. Tak że jeśli czujesz, że kiedyś zabrano ci za dużo, to wcale nie jest sprawa bez wyjścia.

Polisa czy zwykłe odkładanie?

No właśnie, i to jest to pytanie, które rozstrzyga wszystko. Jeśli twoim jedynym celem jest uzbieranie jak największej kwoty, to odpowiedź brzmi: zwykłe oszczędzanie wygrywa. Moneteo nie zostawia tu żadnych złudzeń — „gdybyś sam odkładał środki na koncie oszczędnościowym przez x lat, uzbierałbyś dla dziecka znacznie więcej”, bo nie płacisz za część ochronną ani za prowizje, a bankowe oprocentowanie pracuje sobie na ciebie. Czyli z czystej matematyki kapitałowej polisa przegrywa z lokatą czy kontem. Koniec, kropka.

Ale… matematyka kapitału to nie cała prawda. Bo polisa ma jeden taki atut, którego konto nie podrobi: kontynuację składek po twojej śmierci i ewentualną rentę dla dziecka. No bo konto oszczędnościowe przestaje rosnąć w tym samym dniu, w którym przestajesz na nie wpłacać. A polisa — nie. Do tego dochodzi jeszcze kwestia podatkowa: jak przypomina Moneteo, „kwota, którą dziecko otrzyma z ubezpieczenia, zwolniona jest z podatku od zysków kapitałowych i podatku od spadku i darowizn”. A na koncie od odsetek po prostu zapłacisz podatek Belki i tyle.

Co porównujemyPolisa posagowaKonto / lokata
Uzbierany kapitał nettoNiższy (koszty ochrony i prowizje)Zwykle wyższy
Wpłaty po śmierci rodzicaPrzejmuje ubezpieczyciel, możliwa rentaUstają
Wcześniejsza rezygnacjaRyzyko wysokiej opłaty likwidacyjnejPełna swoboda wypłaty
Podatek od wypłaty dla dzieckaZwolnienie (zyski kapitałowe, spadki i darowizny)Podatek Belki od odsetek
Ochrona przed inflacjąIndeksacja, ale na twój kosztZależy od oprocentowania

Na co patrzeć przed podpisem

Zanim cokolwiek podpiszesz, przejdź sobie przez OWU spokojnie, najlepiej bez agenta nad ramieniem. Serio, bez niego. Jest kilka rzeczy, które naprawdę robią różnicę:

  • Karencja — czyli ten pierwszy okres, zwykle od miesiąca do kilku, w którym ochrona jeszcze tak naprawdę nie działa.
  • Tabela opłat likwidacyjnych — sprawdź, ile odzyskasz, gdyby przyszło zrezygnować w trzecim, piątym, dziesiątym roku. To w sumie najważniejsza tabelka w całej tej umowie.
  • Wyłączenia odpowiedzialności — czyli sytuacje, w których towarzystwo nie wypłaci świadczenia. Czyta się to nudno, a kosztuje całkiem konkretnie.
  • Zasady indeksacji — czy jest dobrowolna, o ile podnosi składkę i co się dzieje, gdy z niej zrezygnujesz.
  • Co dostaje dziecko w razie twojej śmierci — sama kontynuacja składek czy także renta, i w jakiej wysokości.

Traktuj to po prostu jak zobowiązanie na kilkanaście, a często ponad dwadzieścia lat. A produkt, z którego najtaniej się nie wychodzi, powinien być przemyślany na samym starcie, a nie naprawiany gdzieś po drodze.

To się opłaca czy nie?

Moja odpowiedź jest taka: zależy, czego ty naprawdę szukasz. Jeśli chodzi ci wyłącznie o to, żeby dziecko miało na osiemnastkę grubszą kopertę, to polisa posagowa jest drogą okrężną i po prostu droższą — odkładaj sam na koncie albo w jakimś prostym, tanim funduszu i wyjdziesz na swoje lepiej. Natomiast jeśli spędza ci sen z powiek ta jedna myśl „a co, jeśli mnie zabraknie, zanim dziecko stanie na nogi”, i chcesz mieć pewność, że ten kapitał uzbiera się niezależnie od tego… to wtedy ta część ochronna ma swoją wartość, za którą po prostu płacisz.

W sumie najuczciwiej będzie tak: potraktuj polisę posagową jak ubezpieczenie z dodatkiem oszczędnościowym, a nie jak oszczędzanie z dodatkiem ochrony. W tej kolejności decyzja robi się jakoś prostsza. I jeszcze jedno — to tekst informacyjny, nie żadna oferta ani porada ubezpieczeniowa, więc zanim podpiszesz, porównaj kilka OWU obok siebie i pogadaj z niezależnym agentem albo doradcą, który akurat nie sprzedaje jednej konkretnej polisy. No i powiedz sobie wprost, jaki masz cel: zbudować kapitał czy zabezpieczyć dziecko na wszelki wypadek?

Najczęstsze pytania

Czym jest ubezpieczenie posagowe dla dziecka?

To długoterminowa polisa na życie łącząca ochronę z oszczędzaniem. Rodzic lub dziadek wpłaca składki przez wiele lat, a dziecko otrzymuje zgromadzony kapitał po osiągnięciu ustalonego wieku, np. 18 lub 25 lat.

Ubezpieczenie posagowe dla dziecka zawarte jest w dziale?

Ubezpieczenie posagowe należy do działu I, czyli ubezpieczeń na życie, zgodnie z ustawą o działalności ubezpieczeniowej. Łączy element ochronny z funkcją oszczędnościowo-inwestycyjną.

Czy ubezpieczenie posagowe się opłaca?

Zależy to od długości umowy, wysokości składki i opłat pobieranych przez ubezpieczyciela. Daje ochronę i przymus systematycznego odkładania, ale zysk bywa niższy niż przy samodzielnym inwestowaniu czy lokatach długoterminowych.

Ile kosztuje ubezpieczenie posagowe dla dziecka?

Składki zaczynają się zwykle od około 100–200 zł miesięcznie, ale ich wysokość zależy od sumy ubezpieczenia i okresu trwania umowy. Im dłuższy okres oszczędzania, tym większy kapitał końcowy.

Kto może wykupić polisę posagową dla dziecka?

Polisę może zawrzeć rodzic, dziadek, babcia lub inny opiekun. Ubezpieczonym jest osoba dorosła wpłacająca składki, a uposażonym dziecko, które otrzyma świadczenie po zakończeniu umowy.

Co się dzieje, gdy rodzic umrze w trakcie trwania umowy?

W większości polis posagowych w razie śmierci osoby opłacającej składki ubezpieczyciel przejmuje ich opłacanie. Dziecko nadal otrzyma zagwarantowaną sumę po zakończeniu umowy — to główna przewaga nad zwykłą lokatą.

Źródła

  1. Rzecznik Finansowy — ubezpieczenia posagowe (pytania i odpowiedzi)
  2. Bankier.pl — Opłaty likwidacyjne zżerały oszczędności. Nawet 10 lat na zgłoszenie roszczeń
  3. Rankomat.pl — Co to jest ubezpieczenie posagowe?
  4. Infor.pl — Czym jest ubezpieczenie posagowe
  5. Moneteo — Ubezpieczenie posagowe: czym jest i czy warto je wykupić?
Sprawdź ubezpieczenie na życiePorównaj realne oferty u licencjonowanego partnera.
Oblicz na życie

Niektóre odnośniki na tej stronie to linki afiliacyjne. Porównanie ofert i wyliczenie składki realizuje licencjonowany partner — możemy otrzymać wynagrodzenie, co nie wpływa na cenę dla Ciebie ani na treść porównania.

Zastrzeżenie: Treści mają charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowią oferty ani porady ubezpieczeniowej w rozumieniu ustawy. Warunki, zakres i ceny zależą od indywidualnej sytuacji oraz OWU danego ubezpieczyciela — przed decyzją porównaj oferty lub skonsultuj się z agentem.
Autor

Redakcja Centrum Ubezpieczenia — piszemy rzetelnie i przystępnie o ochronie, której naprawdę potrzebujesz.