Przejdź do treści
Komunikacyjne (OC/AC)

Holowanie i auto zastępcze z OC sprawcy — co ci przysługuje

Holowanie i auto zastępcze z OC sprawcy — co ci przysługuje

Stoisz na poboczu, auto nie nadaje się do jazdy, sprawca przyznał się do winy i — co ważne — ma ważne OC. I co teraz? Pierwsza myśl raczej nie dotyczy paragrafów, tylko tego, kto odholuje ten wrak i czym ty dojedziesz jutro do pracy. No i dobra wiadomość: jedno i drugie należy ci się z polisy sprawcy. Problem w tym, że mało który poszkodowany wie, gdzie dokładnie biegnie granica — a ubezpieczyciele akurat bardzo chętnie przesuwają ją na swoją stronę.

Rozłóżmy to sobie na części. Holowanie, parking, auto zastępcze — to wszystko składa się na jedną szkodę, którą sprawca, a w praktyce jego ubezpieczyciel, ma ci naprawić. I tu zaczynają się schody, bo diabeł siedzi w szczegółach: jak długo, jakiej klasy auto, po jakiej stawce. Właśnie wokół tego toczy się większość sporów.

Holowanie i parking — to też część szkody

Zacznijmy od rzeczy, o której najłatwiej zapomnieć, bo dzieje się w pierwszych minutach po stłuczce, kiedy głowa jeszcze gdzieś indziej. Koszt odholowania rozbitego auta z miejsca zdarzenia i postoju na parkingu strzeżonym — dopóki rzeczoznawca nie obejrzy pojazdu — wchodzi w skład odszkodowania z OC sprawcy. Czyli nie musisz tego pokrywać z własnej kieszeni na stałe.

Podstawa jest tu ta sama co przy aucie zastępczym: masz prawo wybrać usługodawcę, niekoniecznie tego najtańszego na rynku. Rzecznik Finansowy w swoim opracowaniu o refundacji kosztów pojazdu zastępczego wprost rozszerza tu starsze orzeczenie Sądu Najwyższego dotyczące wyboru warsztatu, pisząc, że można je odnieść także do „usługodawców innych usług, z jakich poszkodowany czynem niedozwolonym zmuszony jest w następstwie szkody korzystać, np. holowania uszkodzonych pojazdów mechanicznych czy wynajmu pojazdu zastępczego”. Mówiąc po ludzku: jeśli laweta z autostrady kosztowała więcej niż stawka u faceta z sąsiedniej wsi, to wcale nie znaczy, że ubezpieczyciel automatycznie ci to utnie. Liczy się tylko jedno — czy cena nie była rażąco wyższa od rynkowej.

Praktyczna rada, taka z życia: zbieraj faktury. Za holowanie, za parking, za każdy dzień postoju. Bez papieru ubezpieczyciel po prostu nie ma czego refundować, a po trzech tygodniach nikt już nie odtworzy, ile dni twój rozbity samochód stał na placu.

Komu w ogóle należy się auto zastępcze?

Tu kiedyś trwała prawdziwa wojna. Ubezpieczyciele uwielbiali odmawiać, bo „przecież masz autobus pod domem, więc auta zastępczego ci nie trzeba”. Skończyło się to uchwałą Sądu Najwyższego z 17 listopada 2011 r. (sygn. III CZP 5/11), wydaną na wniosek poprzednika Rzecznika Finansowego. Sąd orzekł, że odpowiedzialność ubezpieczyciela „obejmuje celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki na najem pojazdu zastępczego; nie jest ona uzależniona od niemożności korzystania przez poszkodowanego z komunikacji zbiorowej”.

To było przełomowe, naprawdę. Od tej pory nie ma znaczenia, czy jeździsz autem do firmy, czy wozisz dzieci do przedszkola, ani czy obok masz przystanek tramwajowy. Liczy się to, że straciłeś możliwość korzystania z własnego samochodu i potrzebujesz go do normalnego funkcjonowania. Rzecznik Finansowy dorzuca przy tym, że nawet sporadyczne używanie auta niczego nie zmienia — „w przypadku sporadycznego używania pojazdu skorzystanie z komunikacji publicznej nie jest ekwiwalentnym sposobem odtworzenia możliwości korzystania z uszkodzonego lub zniszczonego pojazdu mechanicznego”.

Są wyjątki, i to całkiem logiczne. Auto zastępcze nie przysługuje, gdy szkoda jest minimalna i nie wyłącza pojazdu z ruchu — no, zarysowany zderzak, którym dalej spokojnie jeździsz. Albo gdy masz w garażu drugie auto, wolne i sprawne. Bo trudno udawać, że nie masz czym jeździć, skoro masz, prawda?

Jakie auto i po jakiej stawce?

Zasada brzmi prosto: pojazd „zasadniczo podobnej klasy”. Jeździsz kompaktem — dostajesz kompakt. Nie limuzynę, ale i nie auto o klasę niżej. Rzecznik Finansowy ujmuje to obrazowo: jeśli ktoś na co dzień używa samochodu luksusowego, a ubezpieczyciel podsuwa mu klasę średnią, „to nie sposób przyjąć, że oferta taka odpowiada potrzebom poszkodowanego”. I działa to też w drugą stronę — wynajęcie auta klasę czy dwie wyżej niż twoje własne będzie raczej trudne do obronienia.

Ze stawką jest podobnie jak z holowaniem. Masz prawo wynająć po cenach lokalnego rynku, a to, że są one nieco wyższe od najniższych dostępnych, samo w sobie niczego nie przekreśla. Sąd Najwyższy uznał, że narzucanie poszkodowanemu cen najniższych albo „arytmetycznie wyliczonych cen przeciętnych” nie rekompensowałoby faktycznie poniesionej szkody. Rzecznik dodaje całkiem rozsądnie, że w nagłej sytuacji „trudno wymagać od poszkodowanego, by podejmował szeroko zakrojone działania w celu znalezienia ekonomicznie najkorzystniejszej oferty”. No bo kto po stłuczce obdzwania pół miasta w poszukiwaniu okazji…

Granica jednak istnieje i jest realna. Magdalena Fonfara z Biura Rzecznika Finansowego w rozmowie z serwisem Prawo.pl przypomniała, że poszkodowany nie może wynajmować pojazdu za czynsz istotnie przekraczający stawki rynkowe — ma prawo wyboru oferty dla siebie najkorzystniejszej, choć niekoniecznie najtańszej. Subtelna różnica, ale ważna.

Gdzie jest haczyk z propozycją ubezpieczyciela?

Tu wpada najwięcej osób. Ubezpieczyciel zadzwoni i zaproponuje, że sam zorganizuje ci auto z wypożyczalni, z którą ma umowę. Brzmi wygodnie — i w sumie często naprawdę jest. Ale jeśli zignorujesz tę ofertę i wynajmiesz drożej na własną rękę, to różnicy możesz już nie odzyskać.

Mówi o tym uchwała Sądu Najwyższego z 24 sierpnia 2017 r. (sygn. III CZP 20/17): „Wydatki na najem pojazdu zastępczego poniesione przez poszkodowanego przekraczające koszty zaproponowanego przez ubezpieczyciela skorzystania z takiego pojazdu są objęte odpowiedzialnością z tytułu umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych, jeżeli ich poniesienie było celowe i ekonomicznie uzasadnione”.

Czytaj to tak: jeśli oferta ubezpieczyciela była realnie dogodna, a ty wziąłeś droższą tylko z wygody albo dla świętego spokoju, to nadwyżka jest twoja — czyli sam dopłacasz. Ale jeśli ta propozycja miała haczyki — kaucja, której nie chciałeś wykładać, auto do odbioru na drugim końcu miasta, krótszy okres najmu niż faktyczna naprawa — to masz argumenty, żeby bronić własnego wyboru. Sąd Najwyższy zastrzegł jednak, że „drobne niedogodności o charakterze niemajątkowym”, jak nieco dłuższe oczekiwanie na podstawienie auta, nie wystarczą, żeby odrzucić tańszą ofertę i potem żądać zwrotu całej wyższej kwoty.

Mój praktyczny wniosek: zanim weźmiesz auto z ulicy, poproś ubezpieczyciela o jego propozycję na piśmie albo mailem — z klasą pojazdu, stawką i warunkami. Jeśli odmówi albo będzie zwlekał, masz czarno na białym, że pomocy nie udzielił. I wtedy działasz sam.

Na jak długo — naprawa kontra szkoda całkowita

Przy zwykłej naprawie sprawa jest dość intuicyjna: auto zastępcze należy ci się na ten czas, w którym twojego samochodu obiektywnie nie da się używać. I tu wraca klasyczna kość niezgody. Mecenas Magdalena Rok-Konopa zwracała na łamach Prawo.pl uwagę, że niektórzy ubezpieczyciele honorują „jedynie technologiczny, nie rzeczywisty okres naprawy pojazdu”. Czas technologiczny to wyliczona w systemie liczba roboczogodzin — a w realu naprawa trwa dłużej, bo trzeba poczekać na części, na wolny termin w warsztacie, na akceptację kosztorysu. No i jeśli ubezpieczyciel płaci tylko za technologię, a ty stałeś bez auta dwa tygodnie dłużej, to walcz o te dni.

Inaczej liczy się to przy szkodzie całkowitej, czyli gdy naprawa jest nieopłacalna i dostajesz różnicę między wartością auta sprzed wypadku a wartością wraku. Wtedy auto zastępcze przysługuje, dopóki obiektywnie nie mogłeś kupić sobie innego samochodu o podobnej wartości. Reguluje to uchwała Sądu Najwyższego z 22 listopada 2013 r. (sygn. III CZP 76/13), zgodnie z którą odpowiedzialność obejmuje wydatki na najem „poniesione przez poszkodowanego w okresie niezbędnym do nabycia innego pojazdu mechanicznego”. I co ważne — ten okres bywa dłuższy niż sam dzień wypłaty odszkodowania. Bo zanim dostaniesz pieniądze i sprzedasz wrak, mija trochę czasu, a Rzecznik podkreśla, że nikt nie może wymagać od ciebie brania kredytu czy pożyczki tylko po to, żeby szybciej odtworzyć możliwość jazdy.

Co zrobić, gdy ubezpieczyciel zaniża albo odmawia?

Skala problemu wcale nie jest mała. Z danych Rzecznika Finansowego wynika, że w 2021 r. aż 45 proc. porad telefonicznych w sprawach ubezpieczeniowych dotyczyło likwidacji szkód z OC komunikacyjnego, a auta zastępcze to jeden z najgorętszych tematów. Ludzie skarżą się na zaniżanie, ucinanie dni najmu, odmowy… cały zestaw.

  • Najpierw reklamacja do ubezpieczyciela, na piśmie, z fakturami i wyliczeniem różnicy. Ma na odpowiedź 30 dni.
  • Jeśli odmowa jest nieprzekonująca — wniosek do Rzecznika Finansowego. Konsultacje są darmowe, a Rzecznik potrafi interweniować bezpośrednio u ubezpieczyciela.
  • W razie potrzeby zostaje postępowanie polubowne, a na końcu sąd. Przy autach zastępczych orzecznictwo jest dla poszkodowanych korzystne, więc warto liczyć dni i kwoty od początku.

Zostaw mnie z jedną myślą: dokumentuj wszystko od pierwszej minuty po stłuczce — zdjęcia, faktury za lawetę, datę oddania i odbioru auta z warsztatu, mailową propozycję ubezpieczyciela. Wiem, nudne. Ale to właśnie te papiery decydują, czy odzyskasz pełną kwotę, czy będziesz dopłacał do cudzego błędu na drodze.

I na koniec szczerze: to tekst informacyjny, nie oferta ani indywidualna porada ubezpieczeniowa. Każda szkoda rządzi się własnym stanem faktycznym i zapisami OWU, więc przy poważniejszej sprawie warto porównać dostępne rozwiązania albo skonsultować się z agentem czy prawnikiem.

Najczęstsze pytania

Czy auto zastępcze należy się z OC sprawcy?

Tak, auto zastępcze przysługuje ci bezpłatnie z OC sprawcy na czas naprawy twojego pojazdu lub do wypłaty odszkodowania przy szkodzie całkowitej. Nie musisz przy tym wykazywać, że auto było ci niezbędne do pracy — wystarczy, że realnie z niego korzystałeś.

Jak długo przysługuje samochód zastępczy z OC sprawcy?

Auto zastępcze należy ci się przez cały technologiczny czas naprawy, łącznie z oczekiwaniem na oględziny i części. Przy szkodzie całkowitej okres ten trwa do dnia wypłaty odszkodowania, a nie do daty samej kolizji.

Kto płaci za holowanie po kolizji z winy sprawcy?

Koszty holowania pokrywa ubezpieczyciel sprawcy z jego polisy OC. Dotyczy to zarówno odholowania z miejsca zdarzenia, jak i ewentualnego przewozu pojazdu na parking lub do warsztatu.

Czy ubezpieczyciel zwróci koszty parkingu uszkodzonego auta?

Tak, koszty parkowania niejezdnego pojazdu są częścią szkody i podlegają zwrotowi z OC sprawcy. Warto zachować potwierdzenia opłat oraz nie przetrzymywać auta na płatnym parkingu dłużej, niż to konieczne.

Jakiej klasy auto zastępcze mi przysługuje z OC sprawcy?

Co do zasady przysługuje ci pojazd zbliżony klasą do uszkodzonego samochodu. Ubezpieczyciel nie może narzucić ci znacznie niższej klasy, jeśli twoje auto należało do wyższego segmentu.

Co zrobić, gdy ubezpieczyciel zaniża zwrot za holowanie lub auto zastępcze?

Złóż pisemne odwołanie od decyzji, dołączając faktury, kalkulację czasu naprawy i potwierdzenia kosztów. Jeśli to nie pomoże, możesz skierować sprawę do Rzecznika Finansowego lub na drogę sądową — w wielu przypadkach zaniżone kwoty udaje się odzyskać.

Źródła

  1. Rzecznik Finansowy — Zasady refundacji kosztów najmu pojazdu zastępczego (PDF)
  2. Prawo.pl — Auta zastępcze: trwają spory o czas i stawki najmu
  3. Rankomat.pl — Auto zastępcze z OC sprawcy: co musisz wiedzieć
  4. Mubi.pl — Samochód zastępczy z OC sprawcy: jak go uzyskać
Policz swoje OC/AC w 1 minutęPorównaj realne oferty u licencjonowanego partnera.
Oblicz składkę OC/AC

Niektóre odnośniki na tej stronie to linki afiliacyjne. Porównanie ofert i wyliczenie składki realizuje licencjonowany partner — możemy otrzymać wynagrodzenie, co nie wpływa na cenę dla Ciebie ani na treść porównania.

Zastrzeżenie: Treści mają charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowią oferty ani porady ubezpieczeniowej w rozumieniu ustawy. Warunki, zakres i ceny zależą od indywidualnej sytuacji oraz OWU danego ubezpieczyciela — przed decyzją porównaj oferty lub skonsultuj się z agentem.
Autor

Redakcja Centrum Ubezpieczenia — piszemy rzetelnie i przystępnie o ochronie, której naprawdę potrzebujesz.