Amortyzacja przy szkodzie — dlaczego wypłata jest niższa

Wyobraź sobie: zalało ci salon, wymieniasz podłogę i panele, dzwonisz po wykonawcę, płacisz fakturę… a potem przychodzi przelew od ubezpieczyciela — niższy o jakąś jedną trzecią. Pierwsza myśl jest zawsze ta sama: oszukują. Druga, jak już trochę ochłoniesz i zajrzysz do polisy: no nie, oni po prostu policzyli amortyzację. I właśnie od tego momentu zaczyna się cała ta historia, którą warto ogarnąć, zanim podpiszesz kolejną umowę.
Amortyzacja to w sumie nic innego jak potrącenie za zużycie tego, co padło ofiarą szkody. Twój dach miał piętnaście lat, dachówka swoje już odsłużyła, więc towarzystwo nie da ci kasy na nowy dach prosto spod igły — odejmie część, która odpowiada temu, że ten stary i tak nowy nie był. Z punktu widzenia ubezpieczyciela brzmi to całkiem logicznie. Tyle że z punktu widzenia twojego portfela boli, bo remontu i tak nie zrobisz „na zużyto”.
Skąd w ogóle bierze się to potrącenie?
Wszystko, ale to wszystko, sprowadza się do jednego: na jaką wartość ubezpieczyłeś dom albo mieszkanie. Są trzy takie wartości i to one decydują, ile w końcu zobaczysz na koncie po szkodzie.
Wartość odtworzeniowa to kwota, która pozwala odbudować albo naprawić bez żadnych odliczeń. Rankomat opisuje ją jako „kwotę potrzebną do przywrócenia nieruchomości do stanu sprzed szkody, z zachowaniem jej dotychczasowych wymiarów, konstrukcji oraz standardu wykończenia”. Czyli — nowe za stare, bez gdybania o wieku.
Wartość rzeczywista działa zupełnie inaczej i to ona robi tę dziurę w wypłacie. Portal prawo.pl ujmuje to bez owijania w bawełnę: „Wartość rzeczywista to nic innego, jak wartość odtworzeniowa nieruchomości pomniejszona o jej faktyczne zużycie”. Dostajesz więc niby odszkodowanie odpowiadające odbudowie, ale „pomniejszone będzie o zużycie” — i to jest akurat ten moment, w którym przelew się kurczy.
Jest jeszcze trzecia, wartość rynkowa, ale ona dotyczy głównie mieszkań z rynku wtórnego i tego, za ile dałoby się je sprzedać. Przy szkodzie majątkowej w domu jednorodzinnym mało kto się nią w ogóle posługuje, więc zostawmy ją sobie na boku.
| Co liczy ubezpieczyciel | Wartość odtworzeniowa | Wartość rzeczywista |
|---|---|---|
| Potrącenie za zużycie | nie ma go w ogóle | jest, i im starszy obiekt, tym większe |
| Wypłata po dużej szkodzie | pozwala odbudować od nowa | może nie wystarczyć na remont |
| Składka | wyższa | niższa |
| Dla kogo sensowna | większość domów i mieszkań | bardzo stare, nieremontowane budynki |
Ile naprawdę potrafi zjeść ta amortyzacja?
Jednej liczby tu nie ma, bo wszystko zależy od OWU i od stanu obiektu. Im dom starszy i im mniej remontowany, tym wskaźnik zużycia wyższy — to dość proste. Przy nieruchomości, która stoi czterdzieści lat i nikt jej porządnie nie odnawiał, potrącenie może sięgać nawet kilkudziesięciu procent. I tu pada zdanie z prawo.pl, które każdy właściciel starszego domu powinien sobie po prostu zapamiętać: w skrajnych przypadkach „odszkodowanie nie wystarczy na to, żeby postawić dom”.
Co ciekawe, sami ubezpieczyciele doskonale wiedzą, że to drażliwy temat. Przedstawiciel Ergo Hestii przyznał wprost: „W portfelu mamy około 10 proc. ubezpieczonych nieruchomości, w których uwzględniamy zużycie”. Czyli przy zdecydowanej większości polis amortyzacji nie ma… pod warunkiem że trafiłeś na wartość odtworzeniową. No i tu jest pies pogrzebany — tańsze oferty potrafią po cichu jechać na wartości rzeczywistej, a klient orientuje się dopiero przy szkodzie.
Gdzie jest haczyk, o którym mówi Rzecznik Finansowy?
Sama amortyzacja bywa zgodna z prawem, to trzeba uczciwie powiedzieć. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy ubezpieczyciel liczy ją dwa razy — i to jest praktyka, którą Rzecznik Finansowy nazywa po imieniu i krytykuje. Chodzi o tzw. podwójną amortyzację, czyli „stosowanie przy ustalaniu odszkodowania tzw. podwójnej amortyzacji”. Stanowisko Rzecznika jest tu jednoznaczne: „nie można zaakceptować sposobu wyliczenia odszkodowania, który zakłada dwukrotne uwzględnienie stopnia zużycia”.
No dobra, ale o co dokładnie chodzi? Na gruncie ubezpieczeń obowiązkowych budynków rolniczych, gdzie ten problem jest najlepiej opisany, zasada wynika z art. 68 ust. 1 pkt 2 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. Pomniejszenie odszkodowania o zużycie „może faktycznie nastąpić, ale tylko o wskaźnik technicznego zużycia danego budynku, przypadający za okres od dnia objęcia go ubezpieczeniem do dnia powstania szkody”. Innymi słowy: zużycie liczy się od momentu, gdy ubezpieczyłeś budynek, a nie od dnia, w którym go w ogóle postawiono.
Tymczasem, jak zauważa Rzecznik, w praktyce bywa zupełnie inaczej — „ubezpieczyciele ignorując powyższe zasady, dokonują wyliczenia odszkodowania stosując pomniejszanie także o wartość stopnia technicznego zużycia budynków liczonych od daty ich budowy”. Czyli najpierw zaniżają sumę ubezpieczenia o zużycie przy zawarciu umowy, a potem jeszcze raz tną odszkodowanie przy samej szkodzie. Sądy taką gimnastykę kwestionują — przykładem jest tu wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 13 czerwca 2017 r. (sygn. V ACa 443/16).
Dorzucę do tego jeszcze jeden kruczek, na który zwraca uwagę Rzecznik: „Przepisy nie określają, jakimi cennikami ubezpieczyciel powinien się kierować”. To znaczy mniej więcej tyle, że stawki materiałów i robocizny przyjęte do kosztorysu też potrafią być zaniżone, a tu już trzeba się spierać konkretem — fakturą, ofertą wykonawcy, własnym kosztorysem.
Czy w polisie dobrowolnej da się tego uniknąć?
W dużej mierze tak — i tu akurat masz realny wpływ. Przy dobrowolnym ubezpieczeniu mieszkania czy domu to ty sam wybierasz wartość, na jaką się ubezpieczasz. Wybierz odtworzeniową i amortyzacji po prostu nie będzie. Przy niej, jak przypomina prawo.pl, „w razie szkody zakład ubezpieczeń wypłaca odszkodowanie, które pozwoli na przywrócenie nieruchomości do stanu sprzed szkody”. Składka będzie wyższa, owszem, nie ma co ukrywać — ale to dopłata za to, że po pożarze czy zalaniu naprawdę odbudujesz, a nie tylko częściowo połatasz.
Jest jeden warunek, o którym łatwo zapomnieć: bardzo stare i nieremontowane domy nie zawsze da się ubezpieczyć na wartość odtworzeniową. Część towarzystw stawia granicę wieku — dla konstrukcji palnej, drewnianej, „krótsza niż 30 lat; dla domów o niepalnej konstrukcji — dłuższa, np. do 45 lat”. Powyżej tej granicy zostaje albo wartość rzeczywista z amortyzacją, albo zwyczajnie odmowa. Generali, dla przykładu, ubezpiecza według odtworzeniowej, ale „starych i nieremontowanych domów nie obejmuje ochroną”.
Na co patrzeć w OWU, zanim podpiszesz?
Zanim klikniesz „kupuję”, przejrzyj kilka rzeczy, które przesądzają o tym, czy po szkodzie nie złapiesz się za głowę.
- Na jaką wartość się ubezpieczasz — odtworzeniową czy rzeczywistą. To jest to pierwsze zdanie, którego szukasz w OWU.
- Czy i jak liczone jest zużycie techniczne — od kiedy (od budowy czy od zawarcia umowy) i do jakiego maksymalnego procentu.
- Czy suma ubezpieczenia odpowiada realnym kosztom odbudowy, a nie wartości sprzed lat. Zaniżona suma to osobna pułapka — niedoubezpieczenie i tzw. zasada proporcji, która też tnie wypłatę.
- Jakimi cennikami posługuje się ubezpieczyciel przy kosztorysie i czy w ogóle uznaje twoje faktury.
A gdy już po szkodzie dostajesz decyzję, która śmierdzi podwójnym potrąceniem za zużycie — nie odpuszczaj. Najpierw reklamacja do towarzystwa, z konkretem, a jeśli to nie pomoże — bezpłatna interwencja Rzecznika Finansowego. To dokładnie te sprawy, którymi się zajmuje, no i orzecznictwo jest po stronie poszkodowanych częściej, niż się wydaje.
Na koniec uczciwie: to materiał informacyjny, nie oferta ani indywidualna porada ubezpieczeniowa. Każde OWU rządzi się swoimi zapisami, więc zanim wybierzesz polisę, porównaj kilka ofert i — jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości — pogadaj z agentem albo doradcą. I jedno pytanie, które warto sobie zadać już dziś: czy twoja obecna polisa odbuduje dom od nowa, czy tylko zwróci ci ułamek za „zużyte”?
Najczęstsze pytania
Czym różni się wartość odtworzeniowa od rzeczywistej?
Odtworzeniowa to kwota na przywrócenie nieruchomości do stanu sprzed szkody bez odliczeń. Rzeczywista to ta sama kwota pomniejszona o faktyczne zużycie, więc wypłata jest niższa.
Czy ubezpieczyciel może liczyć zużycie od daty budowy domu?
Według Rzecznika Finansowego zużycie powinno być liczone tylko za okres od objęcia budynku ubezpieczeniem do szkody. Liczenie go od daty budowy to kwestionowana praktyka, podobnie jak tzw. podwójna amortyzacja.
Jak uniknąć potrącenia amortyzacji?
Wybierz polisę na wartość odtworzeniową — wtedy amortyzacji nie ma. Sprawdź to wprost w OWU. Przy bardzo starych, nieremontowanych domach część towarzystw oferuje tylko wartość rzeczywistą.
Źródła
Niektóre odnośniki na tej stronie to linki afiliacyjne. Porównanie ofert i wyliczenie składki realizuje licencjonowany partner — możemy otrzymać wynagrodzenie, co nie wpływa na cenę dla Ciebie ani na treść porównania.