Przejdź do treści
Na życie

Ubezpieczenie na życie dla osoby z chorobą przewlekłą

Ubezpieczenie na życie dla osoby z chorobą przewlekłą

Cukrzyca, nadciśnienie, astma… i nagle w głowie zapala się myśl: „no to polisy na życie już raczej nie kupię, prawda?”. Otóż nie. Spokojnie. Owszem, droga będzie trochę bardziej kręta niż dla kogoś, kto ma wyniki jak z podręcznika, ale ubezpieczyciele wcale nie zatrzaskują drzwi przed ludźmi, którzy leczą się latami. Cała sztuka tkwi w tym, jak wypełnisz ankietę medyczną i co potem wyląduje w twoim OWU. No i właśnie o tym chcę dziś pogadać, konkretnie.

Czy w ogóle dostanę polisę, skoro choruję?

Dostaniesz, tak. Tylko że rzadko będzie to dokładnie ta sama umowa, jaką dostaje 30-latek bez żadnej historii leczenia. Najczęściej choroba przewlekła ląduje w tzw. umowie dodatkowej, którą dopina się do polisy podstawowej, a ubezpieczyciel ocenia ryzyko indywidualnie. I tu pierwsza ważna rzecz: każde towarzystwo definiuje „chorobę przewlekłą” trochę po swojemu. Generali na przykład opisuje ją jako schorzenie o „długotrwałym, stałym albo nawracającym występowaniu objawów”, zdiagnozowane w ciągu 24 miesięcy przed zawarciem umowy. U innego ubezpieczyciela to okno może być zupełnie inne. No i dlatego dwie pozornie identyczne oferty potrafią potraktować twoją cukrzycę kompletnie inaczej.

W praktyce jest tak, że im stabilniejsza choroba, tym łatwiej. Dobrze kontrolowane nadciśnienie, z aktualnymi wynikami, to zupełnie inna rozmowa niż schorzenie świeżo zdiagnozowane, z powikłaniami i częstymi pobytami w szpitalu. Ubezpieczyciel patrzy na ryzyko, nie na samą etykietkę diagnozy.

O co tak naprawdę pyta ta ankieta medyczna?

I tu zaczyna się część, której naprawdę nie wolno olać. Bo ankieta to nie jest formalność do odhaczenia długopisem na kolanie. Zwykle towarzystwo pyta o choroby rozpoznane i leczenie z ostatnich pięciu lat, o wzrost i wagę, o wykonywany zawód, a do tego używki, czyli palenie i alkohol. Pojawiają się też pytania o konkretne, poważne schorzenia, w stylu „czy nie rozpoznano u Pana/i” zawału, wad serca, cukrzycy, nowotworu, udaru. Bywa też pytanie, czy ktoś „nie był(a) hospitalizowany(a) przez okres dłuższy niż 30 dni” w ostatnim roku.

No i właśnie — tu pada zdanie, które warto sobie wydrukować i przykleić do lodówki. Jak ostrzega serwis Rankomat, „Informacji dotyczących stanu zdrowia nie należy ukrywać – przy zgłaszaniu roszczenia ubezpieczyciel będzie mieć wgląd w naszą dokumentację medyczną.” To nie jest pusty straszak, naprawdę. Przy wypłacie, a zwłaszcza tej dla bliskich po śmierci ubezpieczonego, towarzystwo sięga po historię leczenia z NFZ i od lekarzy. I wszystko, co przemilczałeś, wyjdzie. W wielu przypadkach po prostu wyjdzie.

Co grozi za zatajenie choroby?

Najgorszy możliwy scenariusz jest brutalnie prosty: rodzina zostaje z niczym. Podstawą jest tu art. 815 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym „ubezpieczający ma obowiązek podać ubezpieczycielowi do wiadomości wszystkie znane sobie okoliczności, o które był pytany w formularzu”. A złamanie tego obowiązku daje towarzystwu naprawdę mocne karty — może „odmówić wypłaty świadczenia w całości” albo „odstąpić od umowy ubezpieczenia w całości”. Czyli płaciłeś składki latami, a w tym jednym kluczowym momencie zostaje ci w ręku kwit z odmową.

Zwróć przy tym uwagę na jedną rzecz, którą wielu agentów jakoś pomija. Otóż obowiązek dotyczy okoliczności, „o które był pytany”. Czyli jeśli ubezpieczyciel o coś nie zapytał, trudno mu potem zarzucać, że to zataiłeś. To nie znaczy, że masz kombinować — chodzi raczej o to, żebyś odpowiadał uczciwie i pełnie na to, co faktycznie jest w ankiecie, a nie zgadywał, co jeszcze „wypadałoby” dopisać od siebie.

Polisa bez ankiety to nie wolna amerykanka

Część ofert kusi hasłem „bez badań i bez ankiety”. Wygodne, owszem, ale od razu rodzi się pytanie: co się dzieje, gdy ktoś chorował, a nikt go o to po prostu nie zapytał? I tutaj robi się ciekawie, bo stanowisko Rzecznika Finansowego sporo zmienia. Rzecznik wskazuje, że to ubezpieczyciel „powinien przeprowadzić wywiad zdrowotny (np. ankieta medyczna)”, a nie zbierać same podpisy pod oświadczeniem. Jak to ujęto: „Samo oświadczenie ubezpieczonego o tym, że wcześniej nie chorował na wymienione w oświadczeniu choroby przewlekłe, nie załatwia sprawy”.

Mówiąc po ludzku: jeśli towarzystwo samo zrezygnowało z dokładnego wypytania o zdrowie, to potem trudniej mu się wykręcić od wypłaty argumentem o zatajeniu. Ciężar starannego sprawdzenia ryzyka spoczywa na profesjonaliście, czyli na ubezpieczycielu. I to dobra wiadomość dla osób przewlekle chorych — choć, uczciwie mówiąc, lepiej nie budować na tym całej strategii. Bezpieczniej mieć ofertę, która pyta wprost, i po prostu odpowiedzieć zgodnie z prawdą.

Jest taka rzecz jak przedawnienie zarzutu

To, moim zdaniem, najbardziej niedoceniany zapis w całym Kodeksie cywilnym, jeśli mówimy o polisach. Art. 834 KC daje ubezpieczonemu naprawdę istotny parasol. W skrócie: jeżeli zdarzenie ubezpieczeniowe nastąpi po upływie trzech lat od zawarcia umowy na życie, to towarzystwo nie może już podnosić zarzutu, że przy zawieraniu umowy podano nieprawdziwe informacje — w tym że zatajono chorobę. Umowa może ten termin skrócić, ale wydłużyć już nie.

Co to oznacza w praktyce? No to, że im dłużej polisa „żyje”, tym mocniejsza staje się twoja pozycja. Po trzech latach ewentualne potknięcie w ankiecie przestaje być orężem ubezpieczyciela. Tylko… nie traktuj tego jako zachęty do mówienia nieprawdy — bo przez pierwsze trzy lata ryzyko jest realne i całkowicie po twojej stronie — a raczej jako element, który warto rozumieć, gdy oceniasz, czy dawno założona polisa ojca albo matki jest pewna.

Ile to realnie kosztuje i co z tą karencją?

To policzmy na chłodno. Rozszerzenie ochrony o choroby przewlekłe to zwykle dodatek do składki podstawowej, najczęściej rzędu od 30 zł do 150 zł miesięcznie — choć to mocno orientacyjne widełki, bo ostateczna cena zależy od wieku, stanu zdrowia, wybranej sumy ubezpieczenia, zakresu schorzeń i zawodu. Czyli im więcej czynników ryzyka, tym wyżej wędruje składka. A czasem zamiast podwyżki ubezpieczyciel po prostu wyłączy dane schorzenie z ochrony i to też trzeba wyłapać w OWU.

  • Karencja, czyli okres między startem umowy a faktycznym rozpoczęciem ochrony w danym zakresie, potrafi trwać od 1 do 24 miesięcy w zależności od zdarzenia. To takie zabezpieczenie towarzystwa przed kupowaniem polisy „pod” świeżą diagnozę.
  • Wyłączenia odpowiedzialności bywają naprawdę szerokie — od niezgłoszenia choroby w ankiecie, przez wady wrodzone, po sporty wysokiego ryzyka, jak „sporty motorowe, wspinaczka górska”, czy przebywanie na terenach objętych działaniami wojennymi.
  • Przy zgłoszeniu roszczenia przyda ci się komplet papierów: dane, numer polisy i dokumenty poświadczające stan zdrowia, na przykład wyniki badań czy wypis ze szpitala.

Na co patrzeć, zanim podpiszesz?

Zanim złożysz podpis, przeczytaj definicję choroby przewlekłej w konkretnym OWU, a nie w ulotce — bo to ona, a nie hasło z reklamy, zdecyduje, czy twoja diagnoza w ogóle łapie się pod ochronę. Sprawdź długość karencji dla świadczeń, które cię realnie interesują. Zobacz listę wyłączeń i policz, ile zostaje z obiecywanej sumy, gdy odejmiesz to, czego towarzystwo nie obejmie. No i porównaj minimum dwie–trzy oferty, bo różnice w podejściu do tej samej choroby bywają naprawdę spore.

I na koniec uczciwie: to tekst informacyjny, nie żadna oferta ani porada ubezpieczeniowa. Twoja sytuacja zdrowotna jest indywidualna, więc zanim zdecydujesz, porównaj warunki kilku towarzystw i — jeśli coś jest niejasne — skonsultuj się z agentem albo doradcą. A jeśli już masz polisę i dostałeś odmowę wypłaty, którą uważasz za niesłuszną, to pamiętaj, że po drugiej stronie nie jesteś sam — pomóc może Rzecznik Finansowy. Pytanie, które warto sobie zadać już dziś, jest w sumie proste: czy twoja obecna umowa naprawdę obejmuje to, na co chorujesz, czy tylko ładnie wygląda na okładce?

Najczęstsze pytania

Czy dostanę ubezpieczenie na życie, jeśli mam chorobę przewlekłą?

Tak, w większości przypadków jest to możliwe. Ubezpieczyciel może jednak podnieść składkę, zastosować tzw. wyłączenia odpowiedzialności lub poprosić o dodatkowe badania. Kluczowe jest rzetelne wypełnienie ankiety medycznej.

Czy trzeba zgłaszać chorobę przewlekłą przy zawieraniu polisy?

Tak, zatajenie choroby to najczęstszy powód odmowy wypłaty świadczenia. Jeśli zataisz fakt leczenia, ubezpieczyciel może uchylić się od wypłaty, powołując się na podanie nieprawdziwych informacji. Zawsze odpowiadaj zgodnie z prawdą.

Czy ubezpieczyciel sprawdza historię leczenia i dokumentację medyczną?

Tak, ma do tego prawo, zwłaszcza przy roszczeniu o wypłatę. Może wystąpić do placówek medycznych o dokumentację za zgodą ubezpieczonego. Dlatego nie warto niczego ukrywać w ankiecie.

Ile kosztuje ubezpieczenie na życie przy chorobie przewlekłej?

Składka zwykle jest wyższa niż dla osoby zdrowej, bo ubezpieczyciel dolicza tzw. zwyżkę za podwyższone ryzyko. Jej wysokość zależy od rodzaju schorzenia, jego zaawansowania i wyników badań. Warto porównać oferty kilku towarzystw.

Czy choroba przewlekła może być wyłączona z odpowiedzialności w OWU?

Tak, ubezpieczyciel często wprowadza wyłączenie skutków zdiagnozowanej już choroby. Oznacza to, że polisa nie obejmie zdarzeń bezpośrednio związanych z tym schorzeniem. Dokładnie przeczytaj OWU przed podpisaniem umowy.

Które ubezpieczenie na życie wybrać z cukrzycą lub nadciśnieniem?

Najlepiej porównać oferty kilku towarzystw, bo każde inaczej ocenia ryzyko danej choroby. Warto skorzystać z pomocy agenta lub porównywarki, by znaleźć polisę bez niekorzystnych wyłączeń. Zwróć uwagę na zakres ochrony, a nie tylko na cenę.

Źródła

  1. Rankomat.pl — Choroby przewlekłe w polisie na życie
  2. Rankomat.pl — Zatajenie choroby przed ubezpieczycielem
  3. Rankomat.pl — O co pyta ubezpieczyciel w ankiecie medycznej
  4. Subiektywnie o Finansach — Polisa bez ankiety medycznej a stanowisko Rzecznika Finansowego
Sprawdź ubezpieczenie na życiePorównaj realne oferty u licencjonowanego partnera.
Oblicz na życie

Niektóre odnośniki na tej stronie to linki afiliacyjne. Porównanie ofert i wyliczenie składki realizuje licencjonowany partner — możemy otrzymać wynagrodzenie, co nie wpływa na cenę dla Ciebie ani na treść porównania.

Zastrzeżenie: Treści mają charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowią oferty ani porady ubezpieczeniowej w rozumieniu ustawy. Warunki, zakres i ceny zależą od indywidualnej sytuacji oraz OWU danego ubezpieczyciela — przed decyzją porównaj oferty lub skonsultuj się z agentem.
Autor

Redakcja Centrum Ubezpieczenia — piszemy rzetelnie i przystępnie o ochronie, której naprawdę potrzebujesz.