Przejdź do treści
Mieszkaniowe

Ubezpieczenie domu w budowie — na co zwrócić uwagę

Ubezpieczenie domu w budowie — na co zwrócić uwagę

Pamiętasz wrzesień i te wichury? Wyobraź sobie, że zrywa Ci świeżo położone krokwie. Albo wchodzisz rano na działkę, a palet z kostką brukową spod ogrodzenia… już nie ma. Plac budowy to akurat takie miejsce, gdzie pieniądze leżą dosłownie pod chmurką, a ryzyko zmienia się z tygodnia na tydzień. No i właśnie dlatego polisa na dom w budowie rządzi się trochę innymi prawami niż zwykłe ubezpieczenie zamieszkanego budynku. Zanim cokolwiek podpiszesz, zobaczmy razem, gdzie naprawdę kryją się haczyki.

Co w ogóle chroni taka polisa?

Trzon ochrony to konstrukcja. Czyli fundamenty, ściany nośne, stropy, dach, a do tego stolarka i instalacje. Zakres podstawowy obejmuje zwykle tak zwane zdarzenia losowe: pożar, uderzenie pioruna, eksplozję, huragan, grad, zalanie i powódź. To jest takie minimum, które dostaniesz właściwie w każdej ofercie. Pytanie tylko, co siedzi poza tym minimum… bo tu zaczynają się różnice między towarzystwami.

Druga warstwa to materiały budowlane składowane na działce. Według redakcji Rankomatu są one chronione od tych samych ryzyk co sam budynek, czyli pustaki, więźba czy worki cementu spod plandeki mogą być objęte polisą od ognia, huraganu czy powodzi. Ale uwaga, i to ważne: limity na materiały bywają wyraźnie niższe niż suma na budynek. Więc jeśli masz na placu drogie elementy, sprawdź konkretną kwotę w OWU, a nie tylko hasełko „materiały objęte ochroną”.

Kiedy w końcu można ubezpieczyć dom od kradzieży?

No właśnie, to chyba najczęstsze nieporozumienie. Na etapie fundamentów i surowych, otwartych murów kradzież z włamaniem zwykle w ogóle nie wchodzi w grę, bo… nie ma się gdzie „włamać”. Ochrona od kradzieży włącza się dopiero wtedy, gdy budynek osiągnie stan surowy zamknięty. W praktyce, jak pisze Rankomat, oznacza to konkret: „Budynek musi posiadać kompletną stolarkę, w tym zamknięte okna i drzwi zewnętrzne wyposażone w atestowane zamki”. A część ubezpieczycieli idzie jeszcze dalej i przy wyższych sumach wymaga do tego działającego alarmu.

Wniosek jest prosty, tylko łatwo go przeoczyć: jeżeli złodzieje wyniosą Ci grzejniki z domu bez drzwi, ubezpieczyciel rozłoży ręce. Bo warunek zabezpieczenia po prostu nie był spełniony. Dlatego planując polisę, warto sobie rozdzielić w głowie dwa etapy budowy. Ten „otwarty”, gdzie liczą się głównie żywioły, i ten „zamknięty”, gdzie dopiero ma sens dopłata za kradzież i dewastację.

Gdzie polisa zostawi Cię samego?

Tu trzeba być szczerym. Ubezpieczenie domu w budowie ma sporo wyłączeń i to one tak naprawdę decydują, czy w razie szkody dostaniesz pieniądze, czy odmowę. Najboleśniejsze jest to, które dotyka większości placów budowy, a mianowicie: szkody wyrządzone przez ekipę. Jak ujmuje to poradnik branżowy CUPomat, polisa „nie obejmuje szkód powstałych przez: budowę bez pozwolenia… niedbałe wykonanie robót budowlanych przez wykonawców”. Mówiąc wprost: jeśli murarz źle zwiąże strop i ten pęknie, to nie jest żadne zdarzenie losowe, tylko błąd wykonawczy. A za to odpowiada wykonawca, nie Twój ubezpieczyciel.

Stąd druga rzecz, którą powtarzają w sumie wszyscy doradcy: dokup OC w życiu prywatnym z rozszerzeniem na budowę. Pomyśl, ile osób kręci się na takim placu. Sąsiad zagląda przez płot, kurier wjeżdża między pryzmy piasku. Jeśli komuś coś spadnie na głowę albo zalejesz działkę obok, to OC ratuje Cię przed roszczeniem, które potrafi przekroczyć wartość samego domu. Rankomat wprost rekomenduje rozszerzenie OC o „ryzyka związane z prowadzoną budową” i akurat tu trudno się nie zgodzić.

Suma ubezpieczenia, czyli najdroższy błąd, jaki możesz popełnić

To jest serce całej sprawy. I miejsce, gdzie ludzie tracą najwięcej, sami o tym nie wiedząc. Suma ubezpieczenia powinna odpowiadać wartości odtworzeniowej, czyli realnemu kosztowi odbudowy domu od zera. Problem w tym, że koszty budowy w ostatnich latach mocno poszły w górę, a wiele osób wpisuje do polisy kwotę sprzed roku albo z kosztorysu, który już dawno się zdezaktualizował. I tu wjeżdża mechanizm, który naprawdę warto rozumieć, zanim podpiszesz umowę: zasada proporcji.

Jak tłumaczy to portal prawo.pl: „Odszkodowanie ulega zmniejszeniu w takiej samej proporcji, w jakiej suma ubezpieczenia pozostaje do wartości przedmiotu ubezpieczenia w dniu szkody”. Przełóżmy to na liczby z przykładu Rankomatu. Jeśli „w polisie zadeklarujesz wartość nieruchomości na poziomie 600 000 zł, a realne koszty budowy wynoszą już 800 000 zł, ubezpieczyciel może proporcjonalnie obniżyć każde wypłacone odszkodowanie”. W praktyce wygląda to tak: pali się dach, szkoda 100 tys., a Ty dostajesz tylko trzy czwarte. Bo ubezpieczyłeś trzy czwarte realnej wartości. I to mimo że szkoda spokojnie zmieściła się w sumie ubezpieczenia.

Co ważne — ten mechanizm nie wynika z żadnej ustawy. Prawo.pl przypomina, że „zasada proporcji nie została uregulowana w żadnym akcie prawnym, a jej źródłem jest praktyka ubezpieczeniowa”. To dlatego w jednym OWU ją znajdziesz, a w innym próg jej stosowania będzie inny albo po prostu łagodniejszy.

Czy z tą proporcją da się w ogóle wygrać?

Da się, i to nie jest tylko pobożne życzenie. Rzecznik Finansowy od lat krytykuje tę praktykę i potrafi stanąć po stronie klienta w sądzie. W jednym z opublikowanych „istotnych poglądów” Rzecznik nie owija w bawełnę i pisze, że „zasada proporcji w odszkodowaniu ubezpieczeniowym może być słusznie uznana za swoistego rodzaju «wytrych» służący ubezpieczycielom do obniżenia należnego ubezpieczonym świadczenia ubezpieczeniowego”. Argument jest taki: skoro zapłaciłeś składkę liczoną od konkretnej sumy, to późniejsze obcinanie wypłaty „w sposób oczywisty narusza zasadę ekwiwalentności świadczeń wynikającą z art. 805 k.c.”.

Z dokumentu Rzecznika wynika też taki praktyczny drobiazg: proporcję ubezpieczyciele stosują zwykle dopiero wtedy, gdy „niedoubezpieczenie przekracza 20%” zadeklarowanej wartości. To Ci daje pewien margines, ale… na nim raczej nie warto polegać świadomie. Sądy zresztą też nie mają jednej linii, bo orzecznictwo Sądu Najwyższego nie wyklucza całkowicie stosowania tej zasady. Wniosek na chłodno: nie licz, że spór z towarzystwem wygrasz automatycznie. Dużo prościej i taniej jest po prostu wpisać do polisy realną, aktualną wartość odbudowy.

Na co realnie patrzeć w OWU przed podpisem

Zanim klikniesz „kupuję” w kalkulatorze, przejdź sobie przez kilka punktów. To nie zajmuje dłużej niż jedna kawa, a potrafi uratować dziesiątki tysięcy.

  • Czy zakres jest na ryzyka nazwane, czy all risk — ten drugi jest droższy, ale chroni od wszystkiego, czego OWU wprost nie wyłącza, co na takiej dynamicznej budowie po prostu ma sens.
  • Od jakiego momentu działa kradzież i jakie zabezpieczenia są wymagane (stolarka, zamki, czasem alarm).
  • Jaki jest osobny limit na materiały budowlane składowane na działce — często niższy, niż się wydaje.
  • Czy w OWU jest w ogóle zapis o zasadzie proporcji i od jakiego progu niedoubezpieczenia ją stosują.
  • Czy polisa pozwala płynnie przejść w zwykłe ubezpieczenie domu mieszkalnego po zakończeniu budowy, żebyś nie został z luką w ochronie.

Ceny dla orientacji potrafią się mocno różnić. W zestawieniu Rankomatu dla domu 100 m² o wartości 700 000 zł najtańsza polisa na ryzyka nazwane wychodziła około 361 zł, a wariant all risk u innego ubezpieczyciela nawet 1474 zł rocznie. I to pokazuje jedno: ten sam dom różne towarzystwa wyceniają zupełnie inaczej. Więc porównywarka tu naprawdę robi robotę.

No dobra, to co z tym zrobić?

Najsensowniej jest dopasować polisę do etapu budowy. Na surowo postaw na żywioły i sensowną sumę odtworzeniową, a kradzież i dewastację dokładaj dopiero wtedy, gdy dom się domknie. Przejrzyj wyłączenia pod kątem ekipy i pamiętaj o OC, bo to ono ratuje przed naprawdę dużym roszczeniem. No i aktualizuj sumę, jeśli budowa się przeciąga, a kosztorys puchnie. Ten tekst ma charakter informacyjny, nie jest ofertą ani indywidualną poradą ubezpieczeniową, więc przed decyzją porównaj kilka OWU albo pogadaj z agentem na swoich konkretnych liczbach. A tak z ciekawości… na jakim etapie jesteś teraz? Masz już zamkniętą bryłę, czy dopiero wylewasz fundamenty?

Najczęstsze pytania

Ubezpieczenie domu w budowie — co obejmuje?

Polisa chroni mury, stropy, dach i materiały budowlane na placu przed ogniem, wichurą, zalaniem czy kradzieżą. Warto dokupić OC inwestora oraz ochronę elementów składowanych na działce, bo standardowy zakres często ich nie uwzględnia.

Ile kosztuje ubezpieczenie domu w budowie?

Koszt to zwykle od kilkuset złotych rocznie i zależy od wartości inwestycji, etapu budowy oraz wybranego zakresu. Składkę najłatwiej oszacować w kalkulatorze online, podając metraż i sumę ubezpieczenia.

Jakie dokumenty są potrzebne do ubezpieczenia domu w budowie?

Najczęściej wystarczy pozwolenie na budowę lub zgłoszenie, dziennik budowy oraz dane o powierzchni i szacowanej wartości inwestycji. Niektórzy ubezpieczyciele proszą też o projekt lub zdjęcia z placu budowy.

Czy można ubezpieczyć dom w budowie online?

Tak, większość towarzystw umożliwia zakup polisy przez internet w kilkanaście minut. Wystarczy wypełnić formularz, wskazać etap budowy i sumę ubezpieczenia, a dokumenty otrzymasz e-mailem.

Ubezpieczenie domu w budowie w PZU czy Warta — które wybrać?

Zarówno PZU, jak i Warta oferują polisy dopasowane do etapu surowego i wykończeniowego. Wybór zależy od zakresu, wysokości składki i franszyzy — warto porównać kilka ofert w rankingu zamiast kierować się samą marką.

Kiedy najlepiej kupić ubezpieczenie domu w budowie?

Najlepiej tuż przed rozpoczęciem prac, gdy na działce pojawiają się materiały i fundamenty. Polisę warto aktualizować wraz z postępem budowy, bo wartość inwestycji i ryzyka rosną z każdym etapem.

Źródła

  1. Rankomat.pl — Ubezpieczenie domu w budowie: ile kosztuje i co obejmuje
  2. Prawo.pl — Zasada proporcji często stosowana przy wypłacie odszkodowań z umów ubezpieczenia majątku
  3. Rzecznik Finansowy — Istotny pogląd w sprawie zasady proporcji przy niedoubezpieczeniu (PDF)
  4. CUPomat — Ubezpieczenie domu w budowie: co obejmuje, ile kosztuje i na co uważać
Ubezpiecz dom lub mieszkaniePorównaj realne oferty u licencjonowanego partnera.
Oblicz mieszkaniowe

Niektóre odnośniki na tej stronie to linki afiliacyjne. Porównanie ofert i wyliczenie składki realizuje licencjonowany partner — możemy otrzymać wynagrodzenie, co nie wpływa na cenę dla Ciebie ani na treść porównania.

Zastrzeżenie: Treści mają charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowią oferty ani porady ubezpieczeniowej w rozumieniu ustawy. Warunki, zakres i ceny zależą od indywidualnej sytuacji oraz OWU danego ubezpieczyciela — przed decyzją porównaj oferty lub skonsultuj się z agentem.
Autor

Redakcja Centrum Ubezpieczenia — piszemy rzetelnie i przystępnie o ochronie, której naprawdę potrzebujesz.